Co nieco o wyładowaniach dodatnich…

Chyba każdy z nas słyszał kiedyś, że coś ,,spadło jak grom z jasnego nieba”. Powiedzenie to odnosi się do wyładowań doziemnych dodatnich. Ale czym one właściwie są?

Piorun to silne wyładowanie elektrostatyczne powstające w atmosferze. Ze względu na ładunek dzielimy je na dodatnie i ujemne. Możemy je także podzielić ze względu na kształt czy też miejsce uderzenia(ziemia lub powietrze). Jak powstają? Wewnątrz komórki burzowej silne ruchy powietrza unoszą ku górze kropelki wody, które zamarzają stając się krupami lodowymi. Zderzając się z kryształkami lodu otrzymują one ładunek ujemny. Kryształki lodu są unoszone ku górze. Posiadają one ładunek dodatni, więc szczyt chmury burzowej jest naładowany dodatnio. Cięższe krupy opadają na dół chmury burzowej, przez co jest on naładowany ujemnie. Między ziemią a powietrzem powstaje różnica potencjałów. Kiedy jest ona odpowiednio duża następuje przepływ energii elektrycznej w postaci pioruna.




Najczęstszymi wyładowaniami podczas burzy są wyładowania ujemne. Uderzają one w najbliższym otoczeniu burzy. Rzadziej pojawiają się wyładowania dodatnie. Te uderzają z samego kowadła burzowego. Ponieważ niosą one ładunek dodatni uderzają w miejsca, gdzie ziemia jest naładowana ładunkiem ujemnym. Wyładowania dodatnie doziemne(CG+) są groźniejsze niż wyładowania ujemne. Przebywają one znacznie dłuższą drogę, więc są kilkukrotnie silniejsze. Towarzyszy im charakterystyczny długi grzmot. Dla porównania zdjęcie wyładowania dodatniego(zdjęcie nr 1) i wyładowania ujemnego(zdjęcie nr 2).Wyładowanie dodatnie może uderzyć nawet 50-80 km od komórki burzowej. Stąd też określenie ,,grom z jasnego nieba”. W nocy 1/2 czerwca 2018 roku z terenu naszego województwa mogliśmy podziwiać odległą komórkę burzową, z której pięknie widoczne były wyładowania dodatnie(zdjęcie nr 3,4,5,6). CG+ może uderzyć także w obrębie rdzenia burzowego(zdjęcie nr 7).

Ważnym jest więc aby odczekać jakiś czas po przejściu głównego rdzenia burzowego, aby nie zaskoczył nas grom z jasnego nieba…
Fot. Wojciech Nadziałek, Patryk Kozieł.